Nazywam się Aleksandra Starosta i jestem fizjoterapeutą. Ukończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu oraz Terapię manualną tkanek miękkich. Fascynuje mnie zdrowie i profilaktyka. Chciałabym propagować wszelkie działania prozdrowotne: zdrowe odżywianie, sport, medycynę naturalną i fizjoterapię. Pamiętajmy, że najważniejszą osobą w dbaniu o nasze zdrowie jesteśmy my sami.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Masaż, a nowotwór...
Dziś dość trudny temat, ale myślę, że warto ten aspekt poruszyć. Jeśli otworzymy jakąkolwiek książkę dotyczącą masaży, znajdziemy w niej informację, że nowotwory to przeciwwskazanie do wykonywania tego zabiegu. Na tej liście znajdzie się również ciąża . Co ciekawe badania naukowe zachęcają do wykonywania "masażu" w obu przypadkach. O co chodzi? Nie, tym razem nie chodzi o pieniądze. Rzeczywiście w Polsce masaż kojarzony jest głównie z mocnym ręcznym zabiegiem, a taki nie jest polecany. Natomiast masaż relaksacyjny czy też rozluźniający powięź (terapia manualna tkanek miękkich) wykonane z głową mogą pomóc. Mamy wiele rodzajów "masażu", chociaż jak dla mnie pojęcie to jest niepełne i wprowadza w błąd. Jeśli mowa o nowotworach, najbardziej bałam się, że wykonanie tego typu zabiegu mogłoby przyspieszać powstawanie przerzutów. Badania, które czytałam zaprzeczają tej możliwości, a badacze podkreślają jak bardzo masaż pomaga w walce z przewlekłym bólem. Zalecana jest również terapia dotykowa, która ma wspomóc terapię bólu. Pacjenci leczeni onkologicznie najczęściej na początku poddani są zabiegowi chirurgicznemu np. resekcji guza. Operacje wiążą się z powstawaniem blizn, a one jak najbardziej podlegają terapii. Masaż, masażowi nierówny i z pewnością "klasyczny" z mocnym oklepywaniem może być szkodliwy. Czy wykonywać ten zabieg u pacjentów z diagnozą "nowotwór"? Myślę, że tak. Myślę też, że nie każdy przypadek jest taki sam i z pewnością powinniśmy być ostrożni. Niestety nowotwory są coraz częstsze, myślicie, że to wina diety? otyłości? zanieczyszczeń? chemii? Czy może wszystkie czynniki mają wpływ?
Przysiady - lubię to!
Leki, które leczą?
Czy grzyby i bakterie są potrzebne i dlaczego nie warto czasem się leczyć?
Dziś zastanawiam się dlaczego wszystko leczymy antybiotykami i czy zdajemy sobie sprawę dokąd to prowadzi? W ramach ścisłości nasze ciało to kolonia bakterii i grzybów. Jest to okropne i cudowne. Całe nasze ciało pokrywa i wypełnia kolonia, kolonie mikroorganizmów... Jest to naturalne i do czasu gdy równowaga nie jest zachwiana te małe istnienia nie zagrażają nam, a wręcz są niezbędne do życia. Skąd się wzięło powiedzenie " częste mycie skraca życie"? Może właśnie z tego, że nadmierne zmywanie naturalnej flory bakteryjnej ułatwia wnikanie drobnoustrojów oraz zasiedlanie skóry "złymi" mikroorganizmami lub ich rozrost w innej nieprawidłowej proporcji. Dlaczego nie powinniśmy zażywać antybiotyków na każdy katar? Bakterie mają niezwykłą moc do mutacji. Przystosowane są do tego by przetrwać, a powtarzanie leczenia im w tym pomaga. Dodatkowo przy każdej antybiotykoterapii zabijamy bakterie, zarówno te złe jak i dobre. Naturalnie występujące w naszym organizmie grzyby mają możliwość zająć ich miejsce i zburzyć równowagę/ homeostaze . Gdy " grzybów" jest więcej niż potrzeba pojawia się wiele niespecyficznych dolegliwości np. zaburzenia ze strony układu pokarmowego, trądzik, zmiany skórne, grzybica skóry i paznokci, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie, zachcianki na produkty węglowodanowe itd. Niezwykle trudno przywrócić raz zaburzoną równowagę. Podaje się probiotyki, prebiotyki, leki przeciwgrzybiczne itp. Leczenie jest trudne. Pacjent musi zmienić dietę, aby grzyby się nie rozwijały należy wykluczyć m.in. cukier,nabiał, owoce. Czy terapia jest skuteczna? Często niestety nie. Czy jest to nagminna sytuacja, że nasze ciało straciło równowagę? Myślę, że większość osób stosowała chociaż raz w życiu antybiotyk, myje ciało chemią i je produkty, które nie sprzyjają naturalnej florze bakteryjnej. Praktycznie każdy z nas zaburzył coś co było złotym standardem. Jak sobie pomóc? Stosować leki tylko w uzasadnionych przypadkach, uzupełnić florę bakteryjną np. jedząc tzw. kiszonki ( kapusta kiszona itp.), w przypadku podejrzenia grzybicy należy włączyć leki przeciwgrzybicze lub naturalne środki np. wyciąg z pestek grejfruta, olej z oregano, ostropest plamisty. Jeśli cierpisz na trądzik lub masz zmiany skórne, które nie poddają się leczeniu antybiotykami warto spróbować leków przeciwgrzybiczych. Teoretycznie można wykonać domowy test sprawdzający nadmiar grzybów, ale dopiero wykonanie go wielokrotnie jest wiarygodne. Ahhh te czasy nawet bakterie nie mają lekko znów tylko sygnalizuje problem, ale kto ma ochotę czytać takie długie wpisy
Dziś zastanawiam się dlaczego wszystko leczymy antybiotykami i czy zdajemy sobie sprawę dokąd to prowadzi? W ramach ścisłości nasze ciało to kolonia bakterii i grzybów. Jest to okropne i cudowne. Całe nasze ciało pokrywa i wypełnia kolonia, kolonie mikroorganizmów... Jest to naturalne i do czasu gdy równowaga nie jest zachwiana te małe istnienia nie zagrażają nam, a wręcz są niezbędne do życia. Skąd się wzięło powiedzenie " częste mycie skraca życie"? Może właśnie z tego, że nadmierne zmywanie naturalnej flory bakteryjnej ułatwia wnikanie drobnoustrojów oraz zasiedlanie skóry "złymi" mikroorganizmami lub ich rozrost w innej nieprawidłowej proporcji. Dlaczego nie powinniśmy zażywać antybiotyków na każdy katar? Bakterie mają niezwykłą moc do mutacji. Przystosowane są do tego by przetrwać, a powtarzanie leczenia im w tym pomaga. Dodatkowo przy każdej antybiotykoterapii zabijamy bakterie, zarówno te złe jak i dobre. Naturalnie występujące w naszym organizmie grzyby mają możliwość zająć ich miejsce i zburzyć równowagę/ homeostaze . Gdy " grzybów" jest więcej niż potrzeba pojawia się wiele niespecyficznych dolegliwości np. zaburzenia ze strony układu pokarmowego, trądzik, zmiany skórne, grzybica skóry i paznokci, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie, zachcianki na produkty węglowodanowe itd. Niezwykle trudno przywrócić raz zaburzoną równowagę. Podaje się probiotyki, prebiotyki, leki przeciwgrzybiczne itp. Leczenie jest trudne. Pacjent musi zmienić dietę, aby grzyby się nie rozwijały należy wykluczyć m.in. cukier,nabiał, owoce. Czy terapia jest skuteczna? Często niestety nie. Czy jest to nagminna sytuacja, że nasze ciało straciło równowagę? Myślę, że większość osób stosowała chociaż raz w życiu antybiotyk, myje ciało chemią i je produkty, które nie sprzyjają naturalnej florze bakteryjnej. Praktycznie każdy z nas zaburzył coś co było złotym standardem. Jak sobie pomóc? Stosować leki tylko w uzasadnionych przypadkach, uzupełnić florę bakteryjną np. jedząc tzw. kiszonki ( kapusta kiszona itp.), w przypadku podejrzenia grzybicy należy włączyć leki przeciwgrzybicze lub naturalne środki np. wyciąg z pestek grejfruta, olej z oregano, ostropest plamisty. Jeśli cierpisz na trądzik lub masz zmiany skórne, które nie poddają się leczeniu antybiotykami warto spróbować leków przeciwgrzybiczych. Teoretycznie można wykonać domowy test sprawdzający nadmiar grzybów, ale dopiero wykonanie go wielokrotnie jest wiarygodne. Ahhh te czasy nawet bakterie nie mają lekko znów tylko sygnalizuje problem, ale kto ma ochotę czytać takie długie wpisy
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Bark zamrożony, nie taki znowu zimny :)
Moje ulubione ćwiczenia przy rehabilitacji " barku zamrożonego". Jest to jednostka chorobowa, powodująca ograniczenie ruchu w stawie ramiennym. Najprościej mówiąc pacjent nie może wykonać normalnych ruchów ramienia. Poza konsultacją u specjalisty, chorego czeka ciężka praca domowa. Powiem szczerze, że w tym jak i w wielu innych przypadkach nasze podejście jest najważniejsze. To czy pacjent będzie walczył sam o swoje zdrowie - wykonywał ćwiczenia, chodził na konsultacje czy też czytał literaturę fachową dot. choroby jest decydujące. Nie wyzdrowieje osoba, która tego nie chce!
Skąd wzięła się nazwa- " bark zamrożony"? Na pewnym ustnym egzaminie moja przyjaciółka zapytana przez szyderczego profesora o to jak leczyć zamrożony bark, odpowiedziała, że można stosować ćwiczenia i ciepłe okłady. Oczywiście egzaminator roześmiał się, że ciepło pewnie po to by bark rozmrozić. No, tak... Nie ma to nic wspólnego z temperaturą, nazwa sugeruje, że w stawie nie ma ruchu. Może to porównanie do skutego lodem stawu czy zamarzniętego zamka. Jakkolwiek jak zwykle jest to nazwa podchwytliwa.
Objawy: ból i sztywność.
Leczenie: leki przeciwbólowe i przeciwzapalne i przede wszystkim odpowiednio dobrane ćwiczenia w bezbolesnym zakresie ruchu.
Diagnostyka: przede wszystkim badanie ruchu, testy wykonane przez lekarza, dodatkowo można wykonać badanie MRI.
Co przyspiesza postęp choroby?
Brak ruchu w stawie, unieruchomienie powoduje powstawanie zrostów w torebce stawowej. Czyli ruch! Stawy są po to by w tym miejscu był ruch!
Skąd wzięła się nazwa- " bark zamrożony"? Na pewnym ustnym egzaminie moja przyjaciółka zapytana przez szyderczego profesora o to jak leczyć zamrożony bark, odpowiedziała, że można stosować ćwiczenia i ciepłe okłady. Oczywiście egzaminator roześmiał się, że ciepło pewnie po to by bark rozmrozić. No, tak... Nie ma to nic wspólnego z temperaturą, nazwa sugeruje, że w stawie nie ma ruchu. Może to porównanie do skutego lodem stawu czy zamarzniętego zamka. Jakkolwiek jak zwykle jest to nazwa podchwytliwa.
Objawy: ból i sztywność.
Leczenie: leki przeciwbólowe i przeciwzapalne i przede wszystkim odpowiednio dobrane ćwiczenia w bezbolesnym zakresie ruchu.
Diagnostyka: przede wszystkim badanie ruchu, testy wykonane przez lekarza, dodatkowo można wykonać badanie MRI.
Co przyspiesza postęp choroby?
Brak ruchu w stawie, unieruchomienie powoduje powstawanie zrostów w torebce stawowej. Czyli ruch! Stawy są po to by w tym miejscu był ruch!
Pączek w nagrodę za trening?
Był sobie ambitny człowiek, ćwiczył często, ćwiczył ciężko, chciał spalić nadmiar tkanki tłuszczowej, a w nagrodę po ciężkim treningu jadł pączka. Wbrew pozorom, nieważne jak bardzo ciężki wykonujesz trening z pewnością nie spalasz tylu kalorii ile Ci się wydaje. Nagrodą może być wszystko niekoniecznie ciastko. I o czym mowa?
Przede wszystkim od początku. Jak już wielokrotnie powtarzałam, nasze ciało przyzwyczaja się do danego treningu. Coś co na początku było trudne i pozwalało na spalenie np. 500 kcal po jakimś czasie jest łatwiejsze i pozwala spalić tylko 200 kcal (to duży skrót myślowy). Dodatkowo musimy pamiętać, że nasze ciało to bardziej skomplikowane urządzenie, które nie liczy tylko kcal. To nie waga, miara itd. To czy spalamy tkankę tłuszczową zależy od wielu czynników, stanu zdrowia, jakości jedzenia, gospodarki hormonalnej itp... Treningi tzw. cardio/ aerobowe czyli np. bieganie.... Według badań przy odpowiednim tętnie pozwalają na spalenie tkanki tłuszczowej w trakcie treningu. Jest to prawda, ale to tylko element skomplikowanych mechanizmów, które zachodzą w naszym ciele. Wykonując same treningi typu cardio, spalamy kcal głównie w trakcie treningu. Nie ma tu efektu po treningowego, a przynajmniej jest dużo mniejszy niż po ćwiczeniach interwałowych, cross fit, siłowych itp. Po tego typu aktywności fizycznej mamy do czynienia z przyspieszeniem "metabolizmu" do kilku godzin po treningu. Dlaczego nie należy nagradzać się pączkiem po aerobiku? Mimo, że do godziny po treningu powinniśmy zjeść węglowodany w celu uzupełnienia zużytych zapasów, musimy pamiętać, że nie spaliliśmy jakieś super ilości kcal i na prawdę jest to ok.200-600 kcal na trening. Zjedzenie pączka szybko uzupełni nam ten deficyt kaloryczny i z pewnością na tej drodze nie schudniemy (ujemny bilans kaloryczny- czyli spalamy więcej niż jemy, dlatego tracimy na wadze). Często kobiety wykonujące sam trening aerobowy ciągle mają zbyt dużo tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśni i tu pojawia się kolejna prawda. Nie schudniemy skutecznie bez ćwiczeń siłowych. Ćwiczenia siłowe wymagają od organizmu większego wysiłku w celu regeneracji po treningu oraz zwiększają ilość tkanki mięśniowej. Im więcej mamy mięśni tym więcej spalamy energii w spoczynku- czyt. więcej możesz zjeść nie tyjąc. Podsumowując... Odchudzanie to z pewnością nie tylko liczenie kalorii i duża ilość ćwiczeń. Liczy się jakość jedzenia oraz jakość treningu. Aby chudnąć skutecznie należy zwiększyć ilość mięśni poprzez trening siłowy- tak łatwo nie jest zostać kulturystą i tkankę mięśniową ciężko się "zwiększa". Nie można ciągle wykonywać tego samego treningu, tej samej intensywności ćwiczeń- po czasie przestajesz mieć z niego efekty- progres. Należy szokować swoje ciało różną aktywnością fizyczną z różną intensywnością. Dużo doniesień naukowych dowodzi, że lepszy jest krótki a intensywny trening- taki, podczas, którego nie możesz swobodnie plotkować z koleżanką ("test mowy"). Oczywiście dla zwiększenia wytrzymałości polecane są dłuższe treningi z mniejszą intensywnością (zależy czy celem jest wytrzymałość czy zmniejszenie masy ciała- najlepiej mieszać różne treningi). Każdy jest inny, obserwuj swoje ciało. Dla jednego lepsze efekty przyniosą treningi w domu, dla innego bieganie i dla innego siłownia. Zależy od celu i preferencji. I przede wszystkim, wszystko co robisz, rób regularnie i z radością.
W sumie to dopiero liźnięci tematu, ale jak zwykle zachęcam was do refleksji...
Chciałbym również w tym miejscu podziękować za wiadomości, które dostaję, jest mi niezwykle miło, że czytacie i motywujecie mnie gdy nic nie piszę
Przede wszystkim od początku. Jak już wielokrotnie powtarzałam, nasze ciało przyzwyczaja się do danego treningu. Coś co na początku było trudne i pozwalało na spalenie np. 500 kcal po jakimś czasie jest łatwiejsze i pozwala spalić tylko 200 kcal (to duży skrót myślowy). Dodatkowo musimy pamiętać, że nasze ciało to bardziej skomplikowane urządzenie, które nie liczy tylko kcal. To nie waga, miara itd. To czy spalamy tkankę tłuszczową zależy od wielu czynników, stanu zdrowia, jakości jedzenia, gospodarki hormonalnej itp... Treningi tzw. cardio/ aerobowe czyli np. bieganie.... Według badań przy odpowiednim tętnie pozwalają na spalenie tkanki tłuszczowej w trakcie treningu. Jest to prawda, ale to tylko element skomplikowanych mechanizmów, które zachodzą w naszym ciele. Wykonując same treningi typu cardio, spalamy kcal głównie w trakcie treningu. Nie ma tu efektu po treningowego, a przynajmniej jest dużo mniejszy niż po ćwiczeniach interwałowych, cross fit, siłowych itp. Po tego typu aktywności fizycznej mamy do czynienia z przyspieszeniem "metabolizmu" do kilku godzin po treningu. Dlaczego nie należy nagradzać się pączkiem po aerobiku? Mimo, że do godziny po treningu powinniśmy zjeść węglowodany w celu uzupełnienia zużytych zapasów, musimy pamiętać, że nie spaliliśmy jakieś super ilości kcal i na prawdę jest to ok.200-600 kcal na trening. Zjedzenie pączka szybko uzupełni nam ten deficyt kaloryczny i z pewnością na tej drodze nie schudniemy (ujemny bilans kaloryczny- czyli spalamy więcej niż jemy, dlatego tracimy na wadze). Często kobiety wykonujące sam trening aerobowy ciągle mają zbyt dużo tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśni i tu pojawia się kolejna prawda. Nie schudniemy skutecznie bez ćwiczeń siłowych. Ćwiczenia siłowe wymagają od organizmu większego wysiłku w celu regeneracji po treningu oraz zwiększają ilość tkanki mięśniowej. Im więcej mamy mięśni tym więcej spalamy energii w spoczynku- czyt. więcej możesz zjeść nie tyjąc. Podsumowując... Odchudzanie to z pewnością nie tylko liczenie kalorii i duża ilość ćwiczeń. Liczy się jakość jedzenia oraz jakość treningu. Aby chudnąć skutecznie należy zwiększyć ilość mięśni poprzez trening siłowy- tak łatwo nie jest zostać kulturystą i tkankę mięśniową ciężko się "zwiększa". Nie można ciągle wykonywać tego samego treningu, tej samej intensywności ćwiczeń- po czasie przestajesz mieć z niego efekty- progres. Należy szokować swoje ciało różną aktywnością fizyczną z różną intensywnością. Dużo doniesień naukowych dowodzi, że lepszy jest krótki a intensywny trening- taki, podczas, którego nie możesz swobodnie plotkować z koleżanką ("test mowy"). Oczywiście dla zwiększenia wytrzymałości polecane są dłuższe treningi z mniejszą intensywnością (zależy czy celem jest wytrzymałość czy zmniejszenie masy ciała- najlepiej mieszać różne treningi). Każdy jest inny, obserwuj swoje ciało. Dla jednego lepsze efekty przyniosą treningi w domu, dla innego bieganie i dla innego siłownia. Zależy od celu i preferencji. I przede wszystkim, wszystko co robisz, rób regularnie i z radością.
W sumie to dopiero liźnięci tematu, ale jak zwykle zachęcam was do refleksji...
Chciałbym również w tym miejscu podziękować za wiadomości, które dostaję, jest mi niezwykle miło, że czytacie i motywujecie mnie gdy nic nie piszę
sobota, 21 czerwca 2014
Motywacja? Kalkulacja strat i słoń!
Po przeczytaniu cudownego artykułu dotyczącego technik motywacji, a dokładnie jednej nazywanej "wąskim wąwozem", postanowiłam się z wami podzielić moimi przemyśleniami. Skąd takie sformułowanie, "wąski wąwóz"? Autor analizuje jak zmusić słonia, by szedł prosto. Na łące pójdzie gdziekolwiek, a gdy jest w tym wąskim wąwozie pójdzie prosto, bo nie ma jak zawrócić. Do czego nam posłuży ta technika? Oczywiście do realizacji naszych celów, leczenia się i dbania o zdrowie. W całym artykule Pana B. Popiel najbardziej spodobały mi się sposoby jak zmusić się do zrzucenia zbędnych kilogramów i na tym przykładzie omówię w.w. technikę motywacji. Jeśli masz coś do zrobienia to zawsze w Twoim otoczeniu znajdzie się "wymówka", sposób by nie zrobić tego co do Ciebie należy. Jest mnóstwo demotywatorów o tym jak zamiast pisać pracę dyplomową sprzątamy mieszkanie, oglądamy seriale czy rozmawiamy ze znajomymi na facebook. Technika "wąwozu" polega na tym, by ograniczyć, uniemożliwić znalezienie wymówki. Nie ma możliwości nie wykonać zadania. Odcinamy internet, zasłaniamy żaluzje, chowamy książki... Autor podaje świetny przykład, że jeśli chcesz napisać np. pracę dyplomową poproś znajomych by Cię zamknęli w pokoju i nie wypuszczali do czasu gdy nie wyślesz im pierwszych dwóch rozdziałów. Jak to przenieść na zrzucanie zbędnych kilogramów i chodzenie do klubu fitness? Jeśli zawsze masz wymówkę, zrób tak byś nie mógł odmówić. Zapłać z góry za cały rok na siłowni, wykup zajęcia z trenerem, jeśli jest taka możliwość poproś by przyjeżdżał po Ciebie do domu. Jeśli nie znajdziesz trenera/taksówkarza to poproś znajomego, by Cię zawoził i koniecznie mu za to zapłać. Głupio odmówić, szkoda pieniędzy... Dlaczego tak popularne są tzw. diety pudełkowe? Zamawiasz wszystkie posiłki i przywożą Ci 5 porcji na cały dzień. Masz ustalone godziny i tylko zjadasz zawartość pudełek, nic więcej. No tak, bo nie masz wyjścia. Jesteś w wąwozie, lodówka pusta, masz tylko pudełka i zmuszasz się do tego by nie mieć wyjścia. Nie musisz płacić kosmicznych pieniędzy, sam utrudnij sobie życie Wiele osób powtarza mi, że jak nie mają słodyczy w domu to ich nie jedzą. Rozwiązanie to ich nie kupujcie, jeśli rodzina chce jeść słodkie to poproś jej członków, by jedli i kupowali tylko tyle ile zjedzą od razu sami, a najlepiej niech jedzą cukier poza domem. Ty masz cel i zmuś się do jego realizacji. Nie dajmy sobie wyboru, nie obejrzę nowego odcinka do czasu gdy nie zrobię 200 przysiadów. Nie przeczytam maili do czasu gdy nie zaplanuję i nie zapakuję sobie drugiego śniadania do pracy. Jeśli brak Ci silnej woli, znajdź tyrana w swoim otoczeniu. Ludzie kochają się wyżywać na innych. Dajmy innym przyjemność, niech nadzorują nasz talerz. Świadomie możesz oddać komuś trochę władzy, poczujesz, że nie masz wyjścia no i, że ktoś się o Ciebie troszczy. Każdy z nas z pewnością miał już do czynienia z tą metodą motywacji, ale może warto na nowo sobie o niej przypomnieć i czasem zastosować jako taki silny bodziec.
Pamiętajmy marzenia, cele i zadania są po to by je realizować, a nie o nich myśleć!
Pamiętajmy marzenia, cele i zadania są po to by je realizować, a nie o nich myśleć!
środa, 18 czerwca 2014
Dlaczego nie wolno "sadzać" noworodków?
Nie wiem dlaczego, ale jako ludzie jesteśmy strasznie niecierpliwi. Chcemy mieć efekt tu i teraz. Wszystko musimy przyspieszać... Wracając do tematu. Rodzice bardzo często "sadzają" dziecko. Maluch trzyma stabilnie główkę, o to go posadzimy, jakby go podeprzeć z każdej strony poduszkami to nawet siedzi prosto. A jak go chwycimy pod pachami to nawet może stać... Serio? Dziecko dopóki samo nie siada i nie próbuje wstać to nie jest do tego odpowiednio przygotowane. Nie ma wzmocnionych mięśni i odpowiedniej wypracowanej symetrii. Jeśli go na siłę pionizujemy to wcale nie będzie inteligentniejsze, nie uczymy go jak to się robi tylko wprowadzamy zaburzenia. Jest sobie maluch, ma słabe mięśnie brzucha, mamusia podparła go poduszką i tak słodko siedzi. Tylko za chwilkę zaczyna się przechylać w jedną stronę, bo jego mięśnie jeszcze go nie trzymają. Pojawia się asymetria, a często powtarzany zabieg sprawia, że maluszek lekko się przechyla w jedną stronę. Później zaczyna chodzić i jedna stopa jest bardziej obciążona druga mniej itd... Nie chodzi o chwilowe podnoszenie dziecka, pielęgnację itp. Mówimy o tym by wszystkiego nie przyspieszać, bo to nie działa na plus. Jeśli 2 miesięczne dziecko nie można karmić kiełbasą to nie dawajmy mu kiełbasy. Jego układ pokarmowy tego nie trawi, nie jest gotowy itd. Jeśli maleństwo samo nie wstaje tzn., że jeszcze nie jest gotowe. A jeśli mamy wątpliwości zapytajmy specjalistę. Tu pojawia się problem chodzików itp. urządzeń. Ja mówię im nie, chociaż jest to wygodne, dziecko się nie zabije, a gra o tron właśnie leci w tv Nie traktujmy wszystkiego zbyt poważnie, tylko szukajmy lepszych rozwiązań
Subskrybuj:
Posty (Atom)

